piątek, 5 września 2014

Rozdział pierwszy: Pierwszy list.

- A ten? Ten z obrożą przecimagiczną. Ile za niego chcesz?- spytał zakapturzony mężczyzna przyglądając się dokładnie młodemu na wpół nagiemu chłopcu o złocistych włosach i brązowych oczach. Chłopiec stał wśród dwunastu tak samo wystraszonych chłopców czekających aż ktoś ich kupi. Niczym bydło na aukcji. Blondyn miał zaledwie trzynaście lat, a już był niewolnikiem w trzech różnych domach. Nie zostawał zbyt długo w nowym domu, a to ze względu na to że posiadał moc magiczną. Właściciele niewolników nie znosili magicznych dziwolągów.
- Ten? Jest bezużyteczny, mój panie. Posiada małą ilość mocy magicznej i umie tylko rzucać pojedyncze zaklęcia. Ponoć jego matka należała do jakiejś północnej Gildii magów. Ale jak to się stało, że oboje skończyli jako niewolnicy tego nawet dzieciak nie wie- powiedział handlarz niewolników przyglądając się cały czas chłopcu. Wbrew pozorom i zdrowemu rozsądkowi lubił tego chłopaka. I nie miał chęci sprzedawać go nikomu, a zwłaszcza JEMU. Doskonale zdawał sobie sprawę do jakich celów ten jegomość skupował małych chłopców. Nie chciał sprowadzać takiego losu na tego małego, złotowłosego chłopca.
- A gdzie jest jego matka?- spytał zakapturzony mężczyzna obojętnym tonem.
- Nie żyję. Umarła, gdy chłopak miał osiem lat. Doskonale pamiętam tę kobietę, to ja ją sprzedałem do domu pani Li. Była chorowita i strasznie okaleczona. No i w dodatku w ciąży. Trudno byłoby ją sprzedać, gdyby nie hojność pani Li, która nie dość, że zapłaciła w szczerym złocie to jeszcze trzy razy tyle ile ta kobieta była warta. Cudowna kobieta z tej pani Li- pochwalił ją handlarz przypominając sobie słodki ciężar mieszka ze złotem, który otrzymał od pani Li za tą bezużyteczną niewolnicę. Znowu przyjrzał się chłopcu.
- Rozumiem. Wezmę go i jeszcze... Ilu tam ich jest... Dziesięciu? - Spytał zakapturzony mężczyzna wychylając się za barierkę, aby policzyć chłopców stojących na arenie przed nim.
- Dwunastu panie- powiedział handlarz.
- Doskonale- ucieszył się mężczyzna- Zatem biorę wszystkich. Przyprowadź ich do mojego pałacu. A i weź jakiś duży wóz, mam zamiar przebić ofertę pani Li- powiedział mężczyzna w płaszczu wstając i oddalając się od areny.
Tak właśnie się to wszystko zaczęło. Od gapienia się na nas jak na bydło, którym w rzeczywistości byliśmy. Miałem tylko trzynaście lat, a już poznałem, czym była gorycz życia. Poznałem ból poniżenia. To, co miało się wydarzyć później było, dla mnie o wiele trudniejsze do przeżycia. Cel dla, którego nas kupił mężczyzna w czarnym płaszczu był... nie umiem. To zbyt bolesne jak dla mnie wspominać to co się wtedy wydarzyło.
Ten człowiek był moim panem przez pięć lat. Pięć długich lat. Był moim panem, mistrzem oraz największym skurwysynem, jaki mógł nieść na swych barkach ten pomylony świat. Na szczęście udało mi się uciec od niego, kiedy miałem osiemnaście lat!
To był najcudowniejszy dzień w moim życiu, gdy wreszcie porzuciłem kajdany mojego życia. Ale... Co miałem robić dalej? Byłem niewolnikiem od dnia moich narodzin. Nie znałem świata zewnętrznego na tyle by czuć się bezpiecznie jako wolny człowiek.
Zatem pierwsze co zrobiłem to uciekłem z kraju w którym byłem tylko niewolnikiem. Zawędrowałem do wielu miejsc w poszukiwaniu tego jedynego, gdzie mógłbym czuć się bezpiecznie. Ale, czy było takie miejsce na tym świecie?
Pamiętałem jednak uśmiech mojej mamy, jej oczy pełne łez, oraz to jak wieczorami siadała w kacie izby i pisała listy. Po jej śmierci zabrałem te listy ze sobą. Były ich tylko cztery i były najcenniejszą pamiątką po mamie. Nigdy ich nie czytałem. Ale wiedziałem, że były zaadresowane do jednej osoby. Do mojej babci, Layli Heartfili.
Dlatego też zaraz po ucieczce od mojego mistrza oraz po miesiącu tułaczki, postanowiłem wyruszyć na poszukiwanie babci. Chciałem powiedzieć jej o mamie. Miałem nadzieje, że ona... że ona mnie przyjmie jak swojego wnuka. Marzyłem o domu do którego mógłbym wrócić tak jak wracali młodzi panicze.
Minęło pół roku od mojej ucieczki, kiedy wreszcie odnalazłem babcie. Ale babcia umarła, a sądząc po tabliczce na jej grobie umarła na długo przed moimi narodzinami. Dlaczego więc mama pisała do niej listy, mimo że babcia nie żyła? Nie wiedziała o tym?
Obok grobu babci był grób dziadka, Jude Heartfilia. Oboje leżeli obok siebie i czekali. Może czekali na mamę?
- Babciu, mama często pisała do ciebie listy- powiedziałem zdając sobie sprawę, że robię z siebie kompletnego głupca. Ale jakaś część mnie chciała porozmawiać z jedynymi krewnymi jakich w ogóle posiadałem. Ale na szczęście na cmentarzu nikogo nie było, więc mogłem swobodnie prowadzić monolog z nieżyjącą od wielu lat babcią- Wiesz, ona bardzo cię kochała. Ciekawe, czy tak samo mocno jak ja kocham ją. Tęsknie za nią. Za jej uśmiechem i bajkami, które mi opowiadała. Szczególnie te o smoczych zabójcach i o magii. Wiesz, nie wierzyłem jej kiedy mi opowiadała, że była jedną z czarodziejek. Nie wierzyłem w magie, do czasu, aż sam posiadłem moc magiczną. "A więc jednak magia istnieje", zawołałem kiedy pierwszy raz udało mi się coś wyczarować. Ona wtedy była ze mnie taka dumna. Szkoda...szkoda, że jej nie ma tu obok- powiedziałem i zacząłem płakać, aż Hana, mój exceed obudziła się. I nie mówiąc nic, miała dopiero rok, przytuliła mnie i znowu zasnęła. Uspokoiłem się po kilku minutach.
- Wiesz, babciu mam tu listy od mojej mamy- powiedziałem ocierając łzy i wyciągając cztery zapieczętowane koperty na których były wypisane daty. Wybrałem kopertę z najwcześniejszą datą i rozwarłem pieczęć- Chciałem ci dać te listy wraz z wyjaśnieniem co się wydarzyło z mamą, ale w ten sytuacji może po prostu je przeczytam. A zatem zaczynam- powiedziałem i odchrząknąłem. Było już późno słońce powoli zachodziło a list był dość długi, jednak nawet pomimo ciemności zdołałem przeczytać cały list:
Kochana mamo,
Wiem, że dość długo nie pisałam do Ciebie. Było to jednak podyktowane ciągiem wydarzeń, które miały miejsce w ostatnim czasie. Pewnie martwisz się o Mnie. Ale nic mi nie jest! Zostałam znowu niewolnicą, ale moja nowa Pani, jest bardzo dobra i miła. Pozwoliła mi pisać do Ciebie listy, choć wie, że nigdy ich do Ciebie nie wyśle. W domu Państwa jest miło i przytulnie. Najstarsza córka, Państwa wychodzi za niedługo za mąż. Tak więc Pani, oddaje córce swoją służkę, aby ta pielęgnowała jej ukochane dziecko. Cieszę się z tego powodu, ponieważ ja mam zostać nową służką Pani. To takie ekscytujące! Będę mogła być blisko, mojej Pani. Ona jest tak samo ciepła jak Ty mamo! Często ze sobą rozmawiamy, Ona bardzo jest ciekawa mojego poprzedniego życia. Ale ja nie zdradzam jej zbyt wiele. Wiesz dlaczego.
Tęsknie za tamtym życiem. Za przygodami, które mogłam jeszcze przeżyć. Za przyjaciółmi, którzy zostali w tyle. Marzę, aby ich wszystkich znów zobaczyć choćby na chwile, na kilka sekund. Ale to nie jest możliwe, mamo. Oni mnie już nie będą szukać. Zostałam sama.
A nie! Nie sama, jest ze mną jeszcze ta drobinka, którą noszę pod sercem. Moje dziecko. Pani mówi, że to będzie syn. Ach jakbym chciała aby to rzeczywiście był syn! Mam już dla niego imię, Usui. Tak. Będzie nosił imię po najwspanialszym czarodzieju, jakiego dane mi było spotkać!  Tęsknie za nim.
Tak wiele się wydarzyło w moim życiu! Kiedy sobie przypominam te wszystkie dni spędzone jako wolna osoba, czuję napływające łzy. Ale nie płaczę już. Aquarius nie znosiła, gdy płakałam. Często nazywała mnie beksą. Ale teraz, pewnie zdziwiłaby się jak rzadko ronię łzy. Nie mogę płakać, nie chce aby mój syn, widział mój smutek. Będę szczęśliwa dla niego, aby i on był szczęśliwy.
Wiesz, czasami marze, aby mój syn w przyszłości odzyskał wolność. Może kiedyś to się wydarzy. Mam nadzieje, że tak. Będę dobrze służyć mojej Pani, oddam całe swoje życie, aby mój syn był wolny! Może jak to się wydarzy, Pani uwolni Go?
Ale się rozpisałam. Zapisałam już całą kartkę!
Kocham Cię, mamo
Twoja Lucy
Już miałem odłożyć list, kiedy zobaczyłem drobne literki na marginesie, odwróciłem kartkę tak by móc lepiej przeczytać to co tam było napisane:
 P.S. Mamo to Syn. Mój mały Usui. Jest śliczny! I podobny do ojca! Tak bardzo się cieszę! Będę go strzegła jak oka w głowie i pracować ciężko, aby on mógł być wolny! Obiecuję ci to mamo! Kocham Cię!
Kiedy skończyłem czytać, znowu moje ciało zaniosło się od płaczu, lecz tym razem Hana nie obudziła się aby mnie uścisnąć. Płakałem długo. Moja mama, umarła abym ja był wolny! A jednak nie udało jej się. Chciała abym był szczęśliwy, ale czy ja kiedykolwiek będę szczęśliwy? Czy kiedykolwiek znajdę to szczęście?
Minęła dobra godzina nim się uspokoiłem na tyle, by móc pomyśleć. Za ten czas słońce zdążyło zajść za horyzont i noc nastała. Nie mogłem przeczytać pozostałych 3 listów, ale też nie miałem ochoty poznać ich treści. Nie chciałem po raz kolejny przeżywać bólu jaki gościł w sercu matki przez te wszystkie lata niewoli. A jednak treść listu, cały czas dudniła mi w uszach. Słyszałem cały czas jej głos mówiący "Usui bądź szczęśliwy! Mamusia cię kocha". Czułem jej czułe pocałunki na policzku jej ciepły oddech na karku. Wszystkie wspomnienia wróciły do mnie tak gwałtownie że omal nie zemdlałem. A jednak było coś co mnie najbardziej zastanawiało. Co miała moja mama na myśli mówiąc" znowu zostałam niewolnicą?" Co wydarzyło się w jej życiu? Jak wyglądało jej Zycie nim trafiła do niewoli, nim ja się urodziłem. Chciałem poznać prawdę o mojej mamie.
Dlatego też postanowiłem odnaleźć dawnych przyjaciół mojej mamy i ich spytać o jej los.
Pożegnałem się z Babcią i Dziadkiem, lecz nim to uczyniłem znalazłem duży płaski kamień i wyryłem na nim napis: Lucy Heartafilia, najwspanialsza matka na świecie. Położyłem tą tabliczkę między grób Babci i Dziadka po czym ruszyłem do miasta. Nie w pełni świadomy tego co się może jeszcze wydarzyć.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ohayo!

Zatem ruszamy z opowiadaniem. Pierwszy rozdział za Nami. Uff :D Ogólnie konspekt opowiadania, miał być zupełnie inny. Ale, że cierpię na notoryczny brak snu i w nocy nic innego nie robię jak wymyślam różne dziwne rzeczy, tak też powstał ten pomysł. Mam nadzieje, że Wam się spodoba ta historia z zagadką w tle :) Nowe rozdziały powinny pokazywać się co piątek, lub sobotę. W razie jakiś trudności dam znak. Miłego czytania i zapraszam do komentowania ^^  

2 komentarze:

  1. Noc to matka pomysłów kochana! Życze dużo weny!
    A teraz do rzeczy. Wymyslić coś takiego to naprawde jest nsprawde trudno, a ciekawiej jest jeszcze trudniej , ale poradziłaś sobie świetnie!
    P.S.
    Już masz we mnie stałą czytelniczke

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohayo~~
    Szczerze? Uważam, że pomysł na to opowiadanie masz niezwykły *O*
    Po tym pierwszym rozdziale w mojej głowie pojawiło się tak wiele pytań! Lucy została niewolnicą? Czemu? Miała dziecko? Z kim? Jak zareagują członkowie Fairy Tail, gdy spotkają Usuia? (bo zakładam, że ich spotkanie odbędzie się już niedługo)
    Od razu idę nadrobić resztę dostępnych już rozdziałów i będę wyczekiwać kolejnych, aby zaspokoić moją ciekawość. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz! :D

    Pozdrawiam i życzę weny!
    MiMi4444

    OdpowiedzUsuń

Streszczenie

Minęło dziewiętnaście lat odkąd Lucy Heartfilia zaginęła. Rozpłynęła się w powietrzu. I choć cała gildia ją szukała, nie udało się jej odnaleźć. Tymczasem do gildii przychodzi młody czarodziej o blond włosach i smutnych brązowych oczach. Chłopak przedstawia się jako Usui Heart. I choć niewiele mówi o sobie, to jednak członkowie gildii Fairy Tail, czują, że go skądś znają...