sobota, 20 września 2014

Rozdział trzeci: Witamy w Gildii!

Obudziłem się po kilku godzinach, czując okropny ból w miejscu, gdzie jeszcze nie dawno było wbite ostrze. Z początku nie umiałem sobie przypomnieć, co się stało i co ja robię w obcym mieszkaniu w obcym łóżku. Ale kiedy zobaczyłem lezącą obok mnie, Hane przypomniałem sobie, co się wydarzyło się. Poczułem ulgę, wiedząc, że jest ona bezpieczna. Ale nadal nie wiedziałem, co się stało i jak długo leżałem w tym łóżku. Nie było nikogo, komu można było zadać dręczące mnie pytania.
Dlatego, tez postanowiłem wstać z lóżka i poszukać tego dziwnego mężczyzny, gdy w tym momencie drzwi do pokoju się odtworzyły i zobaczyłem Lokiego trzymającego tace z miską wesoło parującej zupy. Uśmiechnął się na mój widok i szybko podszedł do mnie kładąc talerz na stoliku nocny tuż obok mnie.
- Cieszę się, że się obudziłeś- powiedział przysuwając krzesło do mojego łóżka.
- Gdzie my jesteśmy? Co się stało? Ja... Nie pamiętam jak tu dotarliśmy...- Zacząłem. Potok pytań cisnął się na moje usta i z trudem je zatrzymywałem.
- Jesteśmy u mojego starego znajomego- powiedział Loki uśmiechając się się- A co do tego, co wczoraj zaszło...
Nie słuchałem go już, ponieważ w tym momencie zdałem sobie sprawę z tego, że czegoś mi brakuję w moim stroju. Nie było mojej obroży przeciwmagicznej, ale zamiast niej był jakiś dziwny łańcuch...
- Moja obroża! Gdzie ona jest? Kto?.. Kto ją rozpiął?..Jak- spytałem spanikowany. Pamiętałem dobrze, że obroża przeciwmagiczna, jest zakładana raz na całe, życie. Tylko Pan mógł odpiąć obroże nikt inny, ponieważ każda próba kończyła się uduszeniem użytkownika Magii. Tak, więc jak...?
- A to?- Zawołał uradowany Loki- Zdjęliśmy ci ją. Nie pasowała do twojego wyglądu, poza tym ludzie by mogli wziąć cię za jakąś dziwną rasę psa- powiedział zanosząc się śmiechem. Ale, gdy zauważył, że nie rozbawił mnie jego dowcip uspokoił się westchnął ciężko i ciągnął dalej- Ale musieliśmy ci dać ten łańcuch zamiast obroży. Sensei mówił, że masz zbyt dużą moc magiczną. I gdyby dopuścić do jej powrotu do twojego ciała, mógłbyś wybuchnąć. Dlatego masz ten naszyjnik. On będzie stopniowo wchłaniał otaczającą cie magie, aż w sposób naturalny uzupełnisz swoje zapasy- Nie mogłem w to uwierzyć. Będę mógł czarować!!!
Spojrzałem na swoje ręce i bardzo mocno skupiłem się na utworzeniu pioruna aż w końcu mała błyskawica pojawiła się na mojej dłoni. Ale ta sztuczka bardzo dużo kosztowała mnie energii. Byłem okropnie zmęczony.
- Nie rozumiem- zaczął ciężko oddychając- Kiedyś robiłem to bez problemu...
- Z tego, co sensei mówił, to w momencie, gdy zakładają takie obroże zabierają wam całą waszą magię. Przez to wasze zbiorniki są puste. To, co kiedyś potrafiłeś teraz będzie sprawiało cię więcej problemów. Ale nie martw się. Z czasem staniesz się silniejszy. Zobaczysz- powiedział Loki uśmiechając się smutno. Spojrzałem na niego. Utkwił swój wzrok w jakimś martwym punkcie. Zdawało mi się, że zagłębił się w bardzo głębokich wspomnieniach, gdzieś gdzie ja nie miałem prawa wstępu. Dlatego też nie próbowałem go stamtąd wyciągnąć. Skorzystałem z tej chwili, aby móc w spokoju przemyśleć, co robić dalej. Gdzie iść, jak żyć?
Nie byłem pewny, czy kiedykolwiek znajdę kogoś, kto znał moją mamę. Było zbyt wielu magów, zbyt wiele gildii. A jednak nikt nawet nie słyszałam o Lucy Heatfilli, zupełnie jakby ona nie istniała. Co powinienem teraz zrobić...
- A właśnie- zawołał Loki, spojrzałem na niego z zaciekawieniem- Jak się nazywasz?
- Usui Heart...- Co jest? Nie mogłem dokończyć swojego nazwiska. Czułem sie tak jakby ktoś zacisnął mi dłoń na gardle. Próbowałem jeszcze raz, ale skończyło się to tylko napadem kaszlu.
- Rozumiem...- Powiedział Loki zupełnie ignorując moje starania- Czemu tu jesteś? Wiem, że jesteś obcokrajowcem, więc co tu robisz?
Kiedy minął szok spowodowany tym dziwnym zjawiskiem. Nastąpił kolejny szok. Dokładnie, co ja tu robię? Co ja chciałem odzyskać?
- Ja... Sam już nie wiem...- Zacząłem próbując gorączkowo przypomnieć sobie choćby fragment tego, co było moim celem. Ale nie mogłem. To gdzieś przepadło w mojej pamięci- Szukałem kogoś... Ale...- Co się dzieje?
- Rozumiem. No nic, nie pozostanie mi nic innego do roboty jak wskazać ci odpowiednie miejsce, aby zacząć poszukiwania- powiedział Loki dziwnie się uśmiechając. Spojrzałem na niego zszokowany, co miał na myśli?
- Widzisz, każdy z nas czegoś szuka. Czasami nigdy, tego nie możemy znaleźć. Dlatego też lepiej jest znaleźć kogoś, kto pomoże ci w poszukiwaniu. Kiedy odpoczniesz zabiorę cię do mojej gildii magów. Tam na pewno znajdziesz przyjaciół, którzy pomogą ci znaleźć to, co zgubiłeś- powiedział wstając i planując wyjść z pokoju.
-, Jaka to gildia?- Spytałem szybko nim Loki wyszedł całkiem z pokoju. Mężczyzna zatrzymał się i lekko uśmiechnął:
- Fairy tail...
````
Loki spełnił swoją obietnice. Kiedy następnego dnia uznał, że wystarczająco wypocząłem, zabrał mnie do Magnoli do siedziby gildii Fairy Tail. Poczułem dziwne ciepło na sercu, gdy ujrzałem ten wielki marmurowy budynek ze złotym napisem nad wielkimi drzwiami. Napis głosił dumnie: Fairy Tail- Najlepsza Gildia w Fiore. Poczułem, że to właśnie tu znajdę odpowiedź na swoje pytania. Czułem, że moja pamięć o mamie się rozmywała, czułem się dziwnie z tym. Ale nie mogłem też o tym opowiedzieć Lokiemu, ponieważ za każdym razem, gdy próbowałem coś powiedzieć wielka gula wyrastała w moim gardle skutecznie powstrzymując mnie przed powiedzeniem czegokolwiek.
- No to ja się będę zbierał- powiedział Loki wyrywając mnie z moich wspomnień.
- Jak to?- Spytałem spoglądając na niego ze strachem. Nie za bardzo chciałem sam wchodzić do tego budynku, nie wiedząc nawet jak mam się tam zachować.
- Muszę iść na misję. Pewna piękna młoda dama potrzebuję mojej pomocy- powiedział Loki stając nagle cały w skowronkach. Nie mogłem tej zmiany osobowości pojąć- Ale nie martw się jeszcze się zobaczymy. A i Usui....- Urwał, bo w tym momencie obok nas przeszła bardzo młoda i bardzo piękna kobieta zalotnie uśmiechając się do Lokiego. Nie zauważyłem, kiedy on był obok niej zupełnie zapominając o mnie.
- Część piękna. Jestem Loki...- Słyszałem jego przymilny głos
- Hej Loki!- Krzyknąłem, ale mężczyzna zupełnie mnie zignorował szybko oddalając się ode mnie z jakąś kobietą- To śliski drań- zakląłem pod nosem. Spojrzałem niepewnie na budynek gildii. Jak ja mam tam wejść?
- Hej- usłyszałem za sobą miły dziewczęcy głos. Odwróciłem się i zobaczyłem za sobą niebieskowłosą dziewczynę o wielkich czarnych oczach, była niewiele młodsza ode mnie i ubrana w długą niebieską sukienkę- Chcesz dołączyć do gildii?- Spytała dopiero wtedy zobaczyłem szary znak gildii na jej ramieniu, który przykrywały rozpuszczone włosy.
- Taaa...- Powiedziałem przyglądając się jej odsłoniętemu ramieniu. Czułem dziwny błysk pamięci, ten znak był mi znajomy, ale skąd... Znowu utraciłem wspomnienia!
- Chodź zaprowadzę cię- powiedziała dziewczyna chwytając mnie za rękę i mocno pociągając w stronę drzwi. Czułem jak się pocę ze strachu a jednocześnie czułem, że właśnie oto w tym momencie jestem o krok od wielkiej przygody. I kiedy drzwi gildii się otworzyły, byłem pewny, że trafiłem do raju...

- Witaj w gildii Fairy Tail...
````
Ohayo!
Piątki mnie dobijają. Tak bardzo człowieka dobijają, że ciężko mi jest cokolwiek napisać, czy też poprawić. Dlatego rozdział pojawił się dzisiaj. Mam nadzieje, że jak już uporam się ze wszystkimi moimi sprawami będę mogła bardziej przyłożyć się do mojej pracy nad tym blogiem :)
Tymczasem życzę miłej lektury i zapraszam do komentowania :)
Pozdrawiam 
Ushio Hanabi 

Streszczenie

Minęło dziewiętnaście lat odkąd Lucy Heartfilia zaginęła. Rozpłynęła się w powietrzu. I choć cała gildia ją szukała, nie udało się jej odnaleźć. Tymczasem do gildii przychodzi młody czarodziej o blond włosach i smutnych brązowych oczach. Chłopak przedstawia się jako Usui Heart. I choć niewiele mówi o sobie, to jednak członkowie gildii Fairy Tail, czują, że go skądś znają...