Obudziłem się po kilku godzinach, czując okropny ból w
miejscu, gdzie jeszcze nie dawno było wbite ostrze. Z początku nie umiałem
sobie przypomnieć, co się stało i co ja robię w obcym mieszkaniu w obcym łóżku.
Ale kiedy zobaczyłem lezącą obok mnie, Hane przypomniałem sobie, co się wydarzyło
się. Poczułem ulgę, wiedząc, że jest ona bezpieczna. Ale nadal nie wiedziałem,
co się stało i jak długo leżałem w tym łóżku. Nie było nikogo, komu można było
zadać dręczące mnie pytania.
Dlatego, tez postanowiłem wstać z lóżka i poszukać tego
dziwnego mężczyzny, gdy w tym momencie drzwi do pokoju się odtworzyły i
zobaczyłem Lokiego trzymającego tace z miską wesoło parującej zupy. Uśmiechnął
się na mój widok i szybko podszedł do mnie kładąc talerz na stoliku nocny tuż
obok mnie.
- Cieszę się, że się obudziłeś- powiedział przysuwając
krzesło do mojego łóżka.
- Gdzie my jesteśmy? Co się stało? Ja... Nie pamiętam jak tu
dotarliśmy...- Zacząłem. Potok pytań cisnął się na moje usta i z trudem je
zatrzymywałem.
- Jesteśmy u mojego starego znajomego- powiedział Loki uśmiechając
się się- A co do tego, co wczoraj zaszło...
Nie słuchałem go już, ponieważ w tym momencie zdałem sobie sprawę
z tego, że czegoś mi brakuję w moim stroju. Nie było mojej obroży
przeciwmagicznej, ale zamiast niej był jakiś dziwny łańcuch...
- Moja obroża! Gdzie ona jest? Kto?.. Kto ją rozpiął?..Jak-
spytałem spanikowany. Pamiętałem dobrze, że obroża przeciwmagiczna, jest
zakładana raz na całe, życie. Tylko Pan mógł odpiąć obroże nikt inny, ponieważ
każda próba kończyła się uduszeniem użytkownika Magii. Tak, więc jak...?
- A to?- Zawołał uradowany Loki- Zdjęliśmy ci ją. Nie
pasowała do twojego wyglądu, poza tym ludzie by mogli wziąć cię za jakąś dziwną
rasę psa- powiedział zanosząc się śmiechem. Ale, gdy zauważył, że nie rozbawił
mnie jego dowcip uspokoił się westchnął ciężko i ciągnął dalej- Ale musieliśmy
ci dać ten łańcuch zamiast obroży. Sensei mówił, że masz zbyt dużą moc
magiczną. I gdyby dopuścić do jej powrotu do twojego ciała, mógłbyś wybuchnąć.
Dlatego masz ten naszyjnik. On będzie stopniowo wchłaniał otaczającą cie magie,
aż w sposób naturalny uzupełnisz swoje zapasy- Nie mogłem w to uwierzyć. Będę
mógł czarować!!!
Spojrzałem na swoje ręce i bardzo mocno skupiłem się na
utworzeniu pioruna aż w końcu mała błyskawica pojawiła się na mojej dłoni. Ale
ta sztuczka bardzo dużo kosztowała mnie energii. Byłem okropnie zmęczony.
- Nie rozumiem- zaczął ciężko oddychając- Kiedyś robiłem to
bez problemu...
- Z tego, co sensei mówił, to w momencie, gdy zakładają
takie obroże zabierają wam całą waszą magię. Przez to wasze zbiorniki są puste.
To, co kiedyś potrafiłeś teraz będzie sprawiało cię więcej problemów. Ale nie
martw się. Z czasem staniesz się silniejszy. Zobaczysz- powiedział Loki
uśmiechając się smutno. Spojrzałem na niego. Utkwił swój wzrok w jakimś martwym
punkcie. Zdawało mi się, że zagłębił się w bardzo głębokich wspomnieniach, gdzieś
gdzie ja nie miałem prawa wstępu. Dlatego też nie próbowałem go stamtąd wyciągnąć.
Skorzystałem z tej chwili, aby móc w spokoju przemyśleć, co robić dalej. Gdzie
iść, jak żyć?
Nie byłem pewny, czy kiedykolwiek znajdę kogoś, kto znał
moją mamę. Było zbyt wielu magów, zbyt wiele gildii. A jednak nikt nawet nie
słyszałam o Lucy Heatfilli, zupełnie jakby ona nie istniała. Co powinienem
teraz zrobić...
- A właśnie- zawołał Loki, spojrzałem na niego z
zaciekawieniem- Jak się nazywasz?
- Usui Heart...- Co jest? Nie mogłem dokończyć swojego
nazwiska. Czułem sie tak jakby ktoś zacisnął mi dłoń na gardle. Próbowałem
jeszcze raz, ale skończyło się to tylko napadem kaszlu.
- Rozumiem...- Powiedział Loki zupełnie ignorując moje
starania- Czemu tu jesteś? Wiem, że jesteś obcokrajowcem, więc co tu robisz?
Kiedy minął szok spowodowany tym dziwnym zjawiskiem.
Nastąpił kolejny szok. Dokładnie, co ja tu robię? Co ja chciałem odzyskać?
- Ja... Sam już nie wiem...- Zacząłem próbując gorączkowo
przypomnieć sobie choćby fragment tego, co było moim celem. Ale nie mogłem. To
gdzieś przepadło w mojej pamięci- Szukałem kogoś... Ale...- Co się dzieje?
- Rozumiem. No nic, nie pozostanie mi nic innego do roboty
jak wskazać ci odpowiednie miejsce, aby zacząć poszukiwania- powiedział Loki
dziwnie się uśmiechając. Spojrzałem na niego zszokowany, co miał na myśli?
- Widzisz, każdy z nas czegoś szuka. Czasami nigdy, tego nie
możemy znaleźć. Dlatego też lepiej jest znaleźć kogoś, kto pomoże ci w
poszukiwaniu. Kiedy odpoczniesz zabiorę cię do mojej gildii magów. Tam na pewno
znajdziesz przyjaciół, którzy pomogą ci znaleźć to, co zgubiłeś- powiedział
wstając i planując wyjść z pokoju.
-, Jaka to gildia?- Spytałem szybko nim Loki wyszedł całkiem
z pokoju. Mężczyzna zatrzymał się i lekko uśmiechnął:
- Fairy tail...
````
Loki spełnił swoją obietnice. Kiedy następnego dnia uznał,
że wystarczająco wypocząłem, zabrał mnie do Magnoli do siedziby gildii Fairy
Tail. Poczułem dziwne ciepło na sercu, gdy ujrzałem ten wielki marmurowy
budynek ze złotym napisem nad wielkimi drzwiami. Napis głosił dumnie: Fairy
Tail- Najlepsza Gildia w Fiore. Poczułem, że to właśnie tu znajdę odpowiedź na
swoje pytania. Czułem, że moja pamięć o mamie się rozmywała, czułem się dziwnie
z tym. Ale nie mogłem też o tym opowiedzieć Lokiemu, ponieważ za każdym razem,
gdy próbowałem coś powiedzieć wielka gula wyrastała w moim gardle skutecznie
powstrzymując mnie przed powiedzeniem czegokolwiek.
- No to ja się będę zbierał- powiedział Loki wyrywając mnie
z moich wspomnień.
- Jak to?- Spytałem spoglądając na niego ze strachem. Nie za
bardzo chciałem sam wchodzić do tego budynku, nie wiedząc nawet jak mam się tam
zachować.
- Muszę iść na misję. Pewna piękna młoda dama potrzebuję
mojej pomocy- powiedział Loki stając nagle cały w skowronkach. Nie mogłem tej
zmiany osobowości pojąć- Ale nie martw się jeszcze się zobaczymy. A i Usui....-
Urwał, bo w tym momencie obok nas przeszła bardzo młoda i bardzo piękna kobieta
zalotnie uśmiechając się do Lokiego. Nie zauważyłem, kiedy on był obok niej zupełnie
zapominając o mnie.
- Część piękna. Jestem Loki...- Słyszałem jego przymilny
głos
- Hej Loki!- Krzyknąłem, ale mężczyzna zupełnie mnie zignorował
szybko oddalając się ode mnie z jakąś kobietą- To śliski drań- zakląłem pod
nosem. Spojrzałem niepewnie na budynek gildii. Jak ja mam tam wejść?
- Hej- usłyszałem za sobą miły dziewczęcy głos. Odwróciłem
się i zobaczyłem za sobą niebieskowłosą dziewczynę o wielkich czarnych oczach,
była niewiele młodsza ode mnie i ubrana w długą niebieską sukienkę- Chcesz
dołączyć do gildii?- Spytała dopiero wtedy zobaczyłem szary znak gildii na jej
ramieniu, który przykrywały rozpuszczone włosy.
- Taaa...- Powiedziałem przyglądając się jej odsłoniętemu
ramieniu. Czułem dziwny błysk pamięci, ten znak był mi znajomy, ale skąd...
Znowu utraciłem wspomnienia!
- Chodź zaprowadzę cię- powiedziała dziewczyna chwytając
mnie za rękę i mocno pociągając w stronę drzwi. Czułem jak się pocę ze strachu
a jednocześnie czułem, że właśnie oto w tym momencie jestem o krok od wielkiej
przygody. I kiedy drzwi gildii się otworzyły, byłem pewny, że trafiłem do
raju...
- Witaj w gildii Fairy Tail...
````
Ohayo!
Piątki mnie dobijają. Tak bardzo człowieka dobijają, że ciężko mi jest cokolwiek napisać, czy też poprawić. Dlatego rozdział pojawił się dzisiaj. Mam nadzieje, że jak już uporam się ze wszystkimi moimi sprawami będę mogła bardziej przyłożyć się do mojej pracy nad tym blogiem :)
Tymczasem życzę miłej lektury i zapraszam do komentowania :)
Pozdrawiam
Ushio Hanabi