- Witaj w gildii Fairy Tail...
Usłyszałem tylko nim dostałem w twarz czymś
niebieskim i niesamowicie mięciutkim. Kiedy obudziłem sie na tyle by zorientować
się, czym dostałem to wówczas zauważyłem kolejny nadlatujący obiekt w moim
kierunku. Była to patelnia, przed która zręcznie zrobiłem unik nim ta dosięgła
mojej twarzy. Kiedy naczynie uderzyło w drzwi za nami usłyszałem krzyki i
odgłosy walki. A kiedy spojrzałem na źródło owego rozgardiaszu zobaczyłem jeden
wielki kurz unoszący się nad ziemią i masę twarzy, pięści i Bogowie jedni wiedza,
czego jeszcze. Całe gildia po prostu była w środku walki.
- Eee, o co tutaj chodzi?- Spytałem niebiesko włosa dziewczynę
jednocześnie cały czas patrząc na wałczących magów z obawy, że dostanę po raz
kolejny czymś w twarz. Dziewczyna zobaczyła widocznie moja minę, bo się
leciutko zaśmiała.
- To pewnie Julia i Gale się kłócą- odpowiedziała
niewinnym głosikiem cały czas się uśmiechając.
- Carol! Nic ci nie jest? - Usłyszałem zatroskany
głos z mojej lewej strony, gdy odwróciłem wzrok zobaczyłem białego exceeda
lecącego w moją stronę. Dopiero wtedy spojrzałem na niebieskie miękkie "coś”,
co mnie na dzień dobry powitało solidnym ciosem. Był to młody exceed.
- Carla, nic mu nie będzie- powiedziała moja
niebiesko włosa towarzyszka.
- Gin, co ty tutaj robisz? Miałaś być na misji, co
znowu się zgubiłaś?- Spytała biała kotka. Gin, dziewczyna, która mnie
przyprowadziła do Gildii zaczęła się nerwowo śmiać i pocierać tył głowy- A ten to,
kto?- Spytała kotka przyglądając się mi i siłą wyrywając mi z rąk exceeda. Gin
wzruszyła ramionami.
- Kręcił się koło gildii, więc go zabrałam do
środka- odpowiedziała lekkim tonem- A tak w ogóle. Nie przedstawiliśmy się
sobie- powiedziała tak jakby dopiero teraz sobie to uświadomiła.
- A wybacz... Jestem...
- A o co w ogóle poszła ta bójka? (Zignorowała mnie
-_-) - spytała Gin.
-Gale znowu próbował poprosić Julię o chodzenie.
Wiesz jak ona źle znosi facetów- powiedziała Carla, w chwilę później usłyszałem
przeraźliwy krzyk, nienależący do żadnej ludzkiej istoty:
- JA NIENAWIDZĘ FACETÓW!!!- Głośność tego wyznania
była tak wysoka, że nie miałem żadnych złudzeń, że słyszeli to wszyscy na
kontynencie. Nie mogłem jednak zobaczyć źródła tego krzyku, ponieważ nadal kurz
unoszący się na walczącymi nie opadł.
- Taa...- Skomentowała to Gin.
- Erza może być z niej dumna, wykapana mamusia. Oczywiście,
jeśli chodzi o walkę- dopowiedziała Carla.
-, Ale jest też bardzo ładna. Ach, jak ja bym
chciała mieć takie powodzenie jak ona- westchnęła ciężko Gin. Całkowicie mi nie
przeszkadzało to, że mnie zignorowały, ale jednak przysłuchując się im miałam
wrażenie, że rozmawiają o kimś mi dobrze znanym. Erza. Gdzieś słyszałem jej
imię...
Ale w momencie, gdy szukałem w pamięci wspomnień
zobaczyłem coś innego, coś, co zupełnie wytrąciło mnie z równowagi. Otóż pył i
kurz opadł i zobaczyłem czerwono włosom demonicę, która mocno trzymała jakiegoś
zapłakanego chłopaka i lała go ile wlezie. Dookoła nich było kilka innych osób
korzystających z okazji do bicia. Ale tylko ona przykuła moją uwagę.
Szczególnie jej oczy pełne nienawiści i gniewu. Była demonem w czystej postaci,
a jednocześnie widziałem w niej piękno, jakiego nie zignorowałby żaden
mężczyzna. Choć muszę się przyznać, bałem się jej.
- I tak będziesz MOJA- zawołał Gale po kolejny
ciosie. To był błąd, ponieważ Julia, kiedy usłyszała te słowa wpadła w
prawdziwy szał. Widziałem, co miało za chwile się stanąć czułem jak się zbiera
wokół niej magia. Ale w momencie, gdy miała rzucić jakiś czar zobaczyłem łuk
błyskawicy, który przebiegł poklei po walczących ze sobą magach. Błyskawica
dotknęła wszystkich w tym nawet Julię.
- No i mistrz się w końcu obudził- powiedziała Carla
kąśliwym głosem. Ja natomiast natychmiast zacząłem się rozglądać za magiem,
który potrafił wyczarować tak potężny piorun, że trzynaście walczących ze sobą
osób poraził tak, że wyglądali jak przypalone frytki. Nie było trudno odnaleźć
mistrza. Stał u szczytu schodów z założonymi rękoma i rzucał gromkie spojrzenie
na leżących magów. Był niesamowity wysoki i umięśniony z płaszczem zarzuconym
na ramionach. Obok niego stała białowłosa uśmiechnięta kobieta w różowej
sukience, która trzymała w dłoni tace. Oboje byli w średnim wieku.
- CO TO MA BYĆ?- Spytał głośno mistrz- JAK MOŻECIE
TAK ROZWALAĆ BUDYNEK NASZEJ GILDII?! ZARAZ MI TU BRAĆ SIĘ ZA MOPY, SZCZENIAKI I
DO WIECZORA MA BYĆ TU BŁYSK!!!
Gromadka młodocianych magów wstała z ociąganiem się
o zaczęła sprzątać, ale Julia nie miała takich planów. Od razu, gdy wstała
ruszyła do wyjścia. Widziałem cień gniewu wymalowany na jej twarzy.
- A TY GDZIE???- Zawołał mistrz. Julia przystanęła
odwróciła się na pięcie i rzuciła w mistrza gildii sztyletem. Nie zauważyłem
nawet jak i skąd go wzięła. Sztylet wbił się w poręcz tuż obok głowy mistrza
gildii.
- Na misję idę, nie mam zamiaru sprzątać tego
bajzlu, bo to nie ja go zrobiłam- powiedziała i wyszła. Nawet nie spojrzała na
mnie, za co byłem jej niezwykle wdzięczny.
- Ta dziewucha jest niemożliwa- powiedziała mistrz
na tyle głośno, że wszyscy go słyszeli.
- Laxus, to córka Erzy. Nie spodziewaj się po niej
łagodności- powiedziała białowłosa kobieta kładąc rękę na ramieniu mężczyzny i
uśmiechając się do niego promiennie. Mistrz spojrzał na kobietę i obdarzył ją
równie czułym uśmiechem.
- Hej Mira-san!- Zawołała Gin wesoła machając do
białowłosej kobiety. Mira-san spojrzała na nią cały czas się uśmiechając- Mamy
nowego członka Gildii- zawołała pokazując na mnie. Poczułem na sobie wzrok
całej gildii.
- Witaj...
- Ej, może to ja powinienem zdecydować, czy ten
młokos nadaję się do naszej gildii- spytał mistrz podchodząc do mnie. Poczułem
nagle uścisk w żołądku i pot ściekający mi po plecach, gdy obdarzył mnie tym
swoim ostrym spojrzeniem. Obrzucił mnie badawczym spojrzeniem, po czym ostro
spytał- Jak się nazywasz, młokosie?
- Heart...- Znowu ta blokada- Usui Heart, miło mi
pana poznać- powiedziałam ukłaniając się.
- Heart, huh?- Spytał nadal mnie obrzucając tym
swoim spojrzeniem, pod którym czułem jak blisko mnie jest podłoga-, Jakiej
magii używasz?
To było nie łatwe pytanie. Potrafiłem czarować, mój
mistrz i pan zadbał o moją edukacje w tym kierunku, ale przez tą obrożę, moja
magia została znacząco ograniczona.
- Uczyłem się magii Elementów Żywiołu-
odpowiedziałem. Była to częściowa prawda, ale nie chciałem więcej zdradzać o
sobie i swoim życiu.
- Magia Elementów, huh? No dobra...
- Witaj w Gildii- zawołała Mira-san pojawiając się
nagle obok mężczyzny- Gdzie chcesz znaczek?
- Znaczek?- Spytałem nie za bardzo rozumiejąc, o co
jej chodzi.
- Ej! A czy ja wyraziłem zgodę?
- Na prawym ramieniu?- Spytała białowłosa całkowicie
ignorując mistrza. Przytaknąłem tylko- Jaki kolor?
- Czarny...
W tej chwili Mira-san podwinęła mój rękaw i odbiła
czarny znak gildii Fairy Tail. Kiedy zobaczyłem ten znak poczułem, że gdzieś
już widziałem ten znak? Ale nie mogłem sobie przypomnieć, gdzie.
- Ej!- Powtórzył mistrz. Ale było juz za późno
stałem się członkiem Gildii.
- Trzeba ci znaleźć mieszkanie- powiedziała Mira- Bo
nie mieszkasz w Magnoli, prawda?
- Nie przybyłem dzisiaj...
- Yui!- Zawołała Mira-san odwracając się do młodej
blond włosej dziewczyny siedzącej przy barze. Dziewczyna od razu odwróciła się
i spojrzała pytająco na Mirę- Macie jakieś pokoje wolne w tej waszej
kamiennicy?
Yui przez chwilę zastanawiała się, po czym spojrzała
na mnie i uśmiechnęła się.
- No pewnie! Mamy jeden wolny pokój. Mam go tam
zabrać?- Spytała Yui.
`````
W chwile później stałem
pośrodku czystego zadbanego pokoju. Czując dziwną aurę unoszącą się wokół tego
miejsca.
- Czynsz wynosi 70000
kryształów. Proszę dbaj o ten pokój. Właściciel jest chorobliwie czuły na
punkcie tego pokoju. Zostawię was samych, abyście mogli się zaaklimatyzować. W
razie jakiś pytań jestem w pokoju numer 3 na parterze. Powodzenia- powiedziała
Yui wychodząc. Ja stałem nadal pośrodku pokoju i przyglądałem się mu z coraz
większym przekonaniem, że ten pokój jest mi znany. Zwłaszcza unoszący się w nim
zapach. Był mi znany, taki piękny jak czułe uściski… mamy. I wtedy to
zobaczyłem… Jej uśmiech, kłótnie i przyjaciół, którzy byli tutaj częstymi
gośćmi. Widziałem blondwłosego mężczyznę przytulającego mamę, różowowłosego mężczyznę
z niebieskim kotem wchodzącego do pokoju przez okno. Kobietę podobną do Juli
szperającą w komodzie i pół nagiego mężczyznę siedzącego w fotelu. I w tym
wszystkim był jej uśmiech jej radość jej miłość. To były jej wspomnienia. Moje
wspomnienia. To było niczym lawina uczuć myśli i niezrozumiałych słów
przewijająca się przez ten pokój. To był pokój mamy…
Zemdlałem.
``````````````````
Gomenasai!!! :(
Wczoraj bawiłam się korektą obu rozdziałów i już miałam genialnie zapisać poprawki, ale mi prąd wyłączyli ;/ i wszystko poszło się... Dzisiaj będzie tylko jeden rozdział, ponieważ nie mam już sił po dzisiejszym dniu się znowu bawić w korektę. Ale drugi rozdział będzie w środę, bo jutro nie dam rady (wracam do domu po 20, więc wiecie jak człowiek jest wtedy zmęczony od rana...) WYBACZCIE MI TO, PROSZĘ :( ale ja i sprzęt elektryczny....
Miłej lektury
Ushio :)
Rozdzialik jak zwykle świerny!!!!! Nie moge sie doczekaç następnego!!!
OdpowiedzUsuńCzyli "niebieskowłosa" to jednak nie Wendy... Więc obstawiam jej córkę! *^* I nadal liczę na jakieś love story xD
OdpowiedzUsuńPoza tym rozdział jak zwykle wspaniały :D Nie mogę się doczekać chwili, w której wszyscy dowiedzą się, że Usui jest synem Lucy! I ich reakcji na tę wiadomość! Tylko czemu on ma tę blokadę, gdy chce komuś o tym powiedzieć? Mam nadzieję, że niedługo to wyjaśnisz!
Pozdrawiam i życzę weny,
MiMi4444 ;3
Tak poza tym z tego co widzę ten rozdział dodałaś w poniedziałek, a kolejny miał być w środę. Jest już niedziela, a rozdziału nie ma ;_; Kiedy możemy się go spodziewać?
OdpowiedzUsuń(nie to, że się czepiam... po prostu nie mogę się doczekać :D)
Pozdrawiam i życzę weny,
MiMi4444 ;3